12 paź, 2011 - Misja    Dodaj komentarz

Chillika Lake

Nie udało nam się zobaczyć reklamowanych w Satpadzie delfinów. Był za to indyjski „striptiz”, który podziwiać dane nam było z tarasu z widokiem na Chillika Lake. Kilka razy w ciągu dnia, przychodziły tutaj grupki kobiet lub mężczyzn, oczywiście osobno, pragnących zażyć kąpieli w mętnych wodach jeziora. Dziwi fakt, że w kraju w którym temperatura sięga nieraz pięćdziesięciu kresek powyżej zera, przetrwała kultura zasłaniania ramion oraz kolan i pływania w ubraniach; (moje nowe bikini będzie musiało poczekać do następnego lata).

Chillika Lake zachwyciło nas urokiem swych bogatych w różnorodne formy życia mokradeł. Kolorowe jaszczurki, drapieżne ptaki szybujące w powietrzu, spadające w dół z nadzieją schwytania swojej ofiary, szukające ochłody w jeziorze bawoły i (jakże można o nich zapomnieć) wędrujące piaszczystymi ścieżkami wszędobylskie, święte krowy.

Oczywiście nie obyło się bez meczu siatkówki z zachwyconymi stylem gry polskiego zawodnika Hindusami. Od dawna wiadomo że sport jednoczy ludzi. Po takim meczu mogliśmy się czuć dużo pewniej spacerując po miasteczku.

Napisz komentarz

QR Code Business Card